Uwaga zagrożenie?! – Witamina D


Witamina D – zagrożenie czy zbawienie? Jak zadbać o jej odpowiedni poziom?

Pomimo wielu artykułów na temat witaminy D postanowiłam podsumować te wiadomości, bo niestety podobnie jak z olejem kokosowym część społeczeństwa popadła wg mnie w paranoje. Przytaczam historię oleju kokosowego ponieważ od zawsze dziwiła mnie fascynacja nim i na szczęście po niedługim czasie wyszło, że jego cudowne właściwości nie są do końca takie cudowne i wszystko zależy od umiejętnego stosowania. Podobnie jest z witaminą D. Inspiracją do napisania tego artykułu była znajoma proponująca nowość na rynku (zajmuje się dystrybucją) – olej, w którym jednorazowa dawka witaminy D to 10 000j. Chcąc przekonać mnie do niego pomimo mojej jednoznacznej odpowiedzi, że jest to za duża dawka wg mojej opinii, usłyszałam – czy naprawdę wg dietetyka to za duża dawka? Na szczęście wyrosłam już z takich prób wpłynięcia na moją ocenę poprzez taki sposób postępowania i postanowiłam wykorzystać tę sytuację, żeby tak jak koleżance wytłumaczyć o co chodzi dokładnie z tą witaminą D.

Witamina D jest niezbędna dla normalnego funkcjonowania naszego organizmu. Wpływa na nasz układ kostny, nerwowy i mięśniowy, immunologiczny, krążenia, rozdrodczy czy na przemiany metaboliczne. Jak widać działanie ma wszechstronne. Jednak poza witaminą C, której nadmiar nasz organizm może sam wydalić, w przypadku witaminy D jej nadmiar jest równie niebezpieczny jak niedobór. Jednak na samym początku chce zaznaczyć, że ani z ekspozycji na słońce ani z pożywienia nie mamy szans przedawkowania jej. Nasz organizm jest na tyle inteligentny, że ma naturalny mechanizm regulujący i gdy poziom witaminy w organizmie osiąga prawidłowy poziom nie jest ona dalej absorbowana przez skórę. Zatem słońce i pożywienie jest najbardziej bezpiecznym źródłem witaminy. Niestety z pożywienia jej ilość jest niewystarczająca, stąd zawsze zalecam moim pacjentom w okresie letnim codzienną minimum pół godzinną ekspozycje na  słońce. Nie ma lepszego źródła witaminy D.

Ale co poza latem?

W naszej szerokości geograficznej słońce pada pod takim kątem, że wytwarzanie witaminy D jest możliwe tylko w miesiącach maj- wrzesień. Lekarze są raczej zgodni, że w tym okresie nie powinno się suplementować sztucznie witaminy, gdyż możemy jej odpowiednią ilość pobrać z energii słonecznej. Aby tego dokonać najlepiej w godzinach od 12-15 wystawić się na działanie promieni słoneczych na 20min do 1h w zależności od karnacji skóry (im jaśniejsza tym krótszy czas ekspozycji – im ciemniejsza karnacja tym produkcja witaminy D jest wolniejsza i wymagany jest dłuższy czas). Minimum 20% powierzchni ciała powinno być odkryte. Po tym czasie nasycimy nasz organizm w witaminę D. Oczywiście nie należy się smarować na ten czas filtrami słonecznymi. Wg mnie otyłość u obecnych dzieci może wynikać z tego, że troskiwe mamy smarują filtrami całe ich ciała w obawie przed oparzeniami i rzekomymi nowotworami skóry. Owszem przy dłuższym przebywaniu na słońcu jest to konieczne, ale dajmy chociaż chwilę skórze na podbranie witaminy niezbędnej do życia bez blokera w postaci filtra.

Jak dobrać dawkę witaminy?

Najlepszym sposobem jest wykonanie testów na jej poziom w organizmie (koszt 50-80zł). Okazuje się, że 90% społeczeństwa w Polsce ma jej niedobór (prawidłowy poziom witaminy D wynosi ≥20 ng/ml, wartości poniżej 12 ng/ml prowadzą do krzywicy i osteomalacji). Gdy podczas badań wyjdzie nam niedobór można udać się do lekarza i on pomoże nam dobrać odpowiednią dawkę i monitorować jej stężenie. W przypadku samodzielnej terapii najlepiej zacząć od dawki 500-1000j i stopniowo ją zwiększać w przypadku potrzeby. Niezbędna jest kontrola poziom witaminy za pomocą testów, aby nie doprowadzić do jej przedawkowania. Ale spokojnie – przy takich dawkach i naszych niedoborach przedawkowanie jest mało prawdopodobne, ale ostrożności nigdy za wiele. Inaczej ma się już sytuacja z preparatami, które zawierają 10 000j czy więcej. Są to zazwyczaj produkty skandynawskie, i o tyle ile w tamtych terenach sprawdzają się znakomicie, tak w naszej szerokości geograficznej są już bardziej ryzykowane. Skandynawowie zanim zaczęli stosować witaminę D chorowali na krzywiznę nagminnie, dlatego dawka witaminy D dla ich szerokości geograficznej jest znacznie wyższa.

Skutki niedoboru witaminy D:

złe funkcjonowanie układu nerwowego i mięśniowego,

zapalenie spojówek,

stany zapalne skóry,

osłabienie organizmu i zmniejszenie odporności,

pogorszenie słuchu,

osłabienie i wypadanie zębów

skrzywienia i zwyrodnienia układu kostnego (zniekształcenie sylwetki)

rozmiękanie kości

oraz zwiększenie się ryzyka chorób autoimmunologicznych, zwłaszcza cukrzycy typu I

 

Objawy nadmiaru witaminy D:

Występujące objawy nadmiaru są związane z hiperkalcemią i są to:

nudności i wymioty,

brak apetytu,

zaparcia,

osłabienie i łatwe męczenie się,

nadmierne pragnienie,

wzmożone oddawanie moczu,

świąd skóry,

bóle głowy.

Przy towarzyszącej hiperkalciurii może dochodzić do tworzenia złogów nerkowych (kamica nerkowa), a także zwapnień, a następnie do niewydolności nerek. Złogi wapniowe mogą pojawiać się w tkankach: np. tętnicach, sercu, płucach. U dzieci można zaobserwować opóźnienia w rozwoju psychomotorycznym.

Jak widać zarówno w przypadku awitaminozy (niedobór) jak i hiperwitaminozy (nadmiar) witamina D jest niebezpieczna. Najbezpieczniejszym jej źródlem jest słońce i korzystajmy z niego, zwłaszcza teraz nie ma potrzeby suplementacji. Natura sama w sobie jest bardzo mądra…

Ania