Samoakceptacja, a masa ciała.


Chciałam Ci opowiedzieć historie pewnej Kobiety – na potrzeby tego tekstu nazwijmy ją Zosią – bardzo lubię to imię.

Zosie poznałam w pracy. Pierwsze, co rzucało się w oczy, w tej dwudziestoparoletniej Dziewczynie, to nadprogramowe kilogramy, które skrywały piękna buzie i kobiece kształty. Zosia – jak można było się domyślać toczyła walkę ze swoim ciałem od dawna. Z racji mojej specjalizacji, z Zosią znalazłyśmy wspólny temat związany ze zdrowym żywieniem, ale nie tylko to nas połączyło. Osoba o bogatym wnętrzu, ciekawych zainteresowaniach i dużej wiedzy od razu wzbudziła moje zainteresowanie – chciałam ją bliżej poznać. Intuicyjnie wyczuwałam, że jej problem z nadwagą nie jest spowodowany objadaniem się.

Zosi nigdy nie widziałam objadającej się, Zosia była zawsze zdyscyplinowana we wszystkim co robiła. A już na początku naszej znajomosci opowiedziała mi o swojej walce z niechcianymi kilogramami, o problemach zdrowotnych je wywołujących, o nieskutecznych próbach i straconych nadziejach. Jednak wewnętrznie czułam, że Zosi problem leży zupełnie gdzie indziej. Po pierwszej rozmowie wiadomo było, że ma bardzo dużą wiedzę na temat żywienia. Widziałam w niej tą chęć wytłumaczenia wszystkim, że ona robi co może żeby zrzucić te kilogramy i widziałam jak cierpli, jak w oczach innych widzi niedowierzanie. Mogłam sobie tylko wyobrazić ile nieprzyjemnych komentarzy i rad „dobrych ciotek” usłyszała. Zosia, która będąc na wykwintnej służbowej kolacji w restauracji  w 5 gwiazdkowym hotelu zjadła tylko przystawkę, rezygnując tym samym z przepysznych potraw, które zjadaliśmy na jej oczach. Wtedy dobitnie do mnie dotarło, że Zosia nie ma problemu z odmawianiem sobie jedzenia, że jej problem ma podłoże psychiczne.

Zosia emanowała niepewnością siebie spowodowaną wagą i strachem przed oceną innych – to się czuło od razu. Jak tylko miałyśmy okazje pobyć same, zawsze w naszej rozmowie pojawiał się temat wagi. Czuć było, że jest to gorączka Jej życia. Wiadomo, my kobiety lubimy się czuć piękne, zwłaszcza dla męższczyzn, a Zosia wciąż szukała swojego wybranka serca. Podczas którejś z rozmów opowiedziałam Zosi historie jednego z moich związków, gdzie mężczyzna uważał że jestem za szczupła i przytula się do samych kości. Przytaczając ją chciałam uświadomić Zosi, że mężczyźni mają różne preferencje i nie każdy lubi szczupłe dziewczyny, że powinna się zaakceptować taką jaką jest skoro po tylu próbach nie udało jej się zrzucić niechcianych kilogramów. To była nasza ostatnia taka szczera rozmowa, ponieważ odeszłam z tamtej pracy.

Kilka dni temu Zosia napisała do mnie: „od stycznia schudłam prawie 30kg”. Wow – pomyślałam i ucieszyłam się jakbym conajmniej sama zrzuciła te kilogramy.. Zosia napisała dalej: „ rada co do akceptacji przyjęta i jakoś mi idzie…”

Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo chęć osiągnięcia celu blokuje nas w osiągnięciu go. Dopiero gdy odpuścimy, gdy zaakceptujemy stan rzeczy, zakończymy stan stresu w jakim trzymamy organizm. Obsesyjne myślenie o swojej wadze, o tym czego nie możemy zjeść, o tym że jak tylko coś zjemy to przytyjemy – nakręca naszą podświadomość – przez to tyjemy, a tyjąc zaczynamy obwiniać siebie, tym samym stresować się – co wiadomo, wpływa niekorzystnie na cały organizm. Organizm sytuacje stresową odbiera jako stan zagrożenia dla organizmu – naturalną jego reakcją jest zapewnienie bezpieczeństwa. Stres jest odbierany tak samo jak głód czy zamarzanie – zatem organizm zabezpieczenia się przed nim magazynujących kalorie w tkance tłuszczowej. Tym samym wszystko co zjemy zostaje z nami.

Zaakceptuj więc siebie, pokochaj swoje ciało – takim jakim jest, nie strofuj go za wszystko, nie narzekaj że coś jest nie tak tu czy tam. Jesteś piękna taką jaką jesteś – każdy ma jakieś niedoskonałości, ale to od Ciebie zależy jak duże nadasz im znaczenie.

Zosia dostrzegła w sobie piękno, które miała – zrozumiała, że nie jest to zależne od ilości kilogramów. Jej piękne oczy teraz są jeszcze piękniejsze, a na światło dzienne wyszła przepiękna Kobieta, w której oczach w końcu widać radość.

Dziękuje Ci Zosiu – jesteś pięknym przykładem.