Rozprawka o polskości zainspirowana Leszkiem W.


Przyznaje się – uciekłam z Polski…

Uciekłam bo:

➡️mamy bardzo słabej jakości pożywienie

➡️mamy depresyjną pogode

➡️I mamy smutne podejście do życia…

Oczywiście nie wszyscy, ale jest to charakterystyczne dla naszego narodu. Nie potrafimy się cieszyć i kochamy wytykać wady.

Czasami zastanawiam się dlaczego tak jest – niektórzy twierdzą, że to efekt wojny i musi minąć minimum 100 lat zanim kolejne pokolenia zapomną tą traumę. Ostatnio świętowaliśmy 100 lecie niepodległości – to mi dogłębnie uświadomiło jak młodym narodem jesteśmy i że nasz brak solidarności wynika z braku tożsamości narodowej. Do dzisiaj czasami słyszę, że np. Śląsk nie chciał powrotu do Polski, że niektórym było lepiej „ za Niemca”. To rozproszenie widać do dzisiaj, a obecna władza korzysta z przywilej tego. Szkoda bo podział nigdy nie był dobry i nigdy nie przybliżał do celu.

Do napisania tego postu skłoniła mnie głośna sprawa z Lechem Wałęsą. Tak to zazwyczaj bywa , że jak się zmęcze już odpisywaniem na komentarze – mam tą możliwość przekazania w pełni swojego punktu widzenia – na moim blogu😜😂 Co też postanowiłam uczynić.

Tacy chcemy być światowi, tacy chcemy być amerykańscy – wytykamy nawet nieodpowiedni strój – a nie potrafimy się cieszyć z sukcesów naszego rodaka. To może być najlepszy dowód na nasz stosunek do kraju – kochamy piłkę nożną, w której od 30 lat dostajemy w dupę, ale nie doceniamy innych dyscyplin w których wygrywamy na arenach międzynarodowych. Polak głupi i nie wie co jest ważne, a co nie – daje się sterować i manipulować – taka prawda jest o nas – a wynika to chyba właśnie z naszej historii. Jednak to w naszych rękach leży zmiana, a my zamiast jej dokonywać to celebrujemy podział…

Sytuacja z LW przypomniała mi pewną historie z życia – miałam okazje pracować w jednej z amerykańskich korporacji i zostać wyróżnioną prestiżową nagrodą. Oznaczała ona wyjazd na Karaiby i spotkanie z 70 najlepszych pracowników na świecie. Wiecie co było zabawne od samego początku – nie wiedząc kto skąd jest – tylko obserwując – można było wywnioskować kto jest z Ameryki, a kto z Europy. Poza Hiszpanami i Włochami – którzy celebrowali życie – uczestnicy z pozostałych państw europejskich  stali w kącie, byli bierni, obserwowali, mówili tylko pytani, unikali kontaktów i budowania relacji. W przeciwieństwie do Amerykanów – ich było wszędzie pełno. Chodzili cieszyli się wszystkim (nawet zobaczeniem małpki), opowiadali wszystkim co ich spotkało, gdzie byli, co robili – byli otwarci i szczęśliwi. Do dzisiaj mam ten obraz przed oczami – to zderzenie europejskiego smutku życia z amerykańską radością..

Od kilku dni czytając komentarze na temat wizyty LW w Stanach – przypomina mi się tamta historia – dlaczego? Bo wyobraziłam sobie w tej sytuacji ludzi z USA – zapewne chodziliby szczęśliwi, opowiadając jak to ich rodak został doceniony. Pewnie celebrowali by ten moment, opowiadali o sukcesie, o możliwościach – świętowaliby.

Co się dzieje w Polsce?

Najważniejsi przywódcy całego świata – wyrażają swój szacunek dla naszego rodaka – zaszczycając go pierwszeństwem powitań, a co my na to?

Hejt, to ważne za co:

– że niby był Bolkiem – do czego ma się przyznać mimo braku dowodów🤦‍♀️

– że niby nie wierzy tylko udaje wiarę i symbol Maryi nosi obłudnie  (ciekawe – kto sobie dał prawo decydowania o ty, są jakieś testy badające poziom wiary🤔)

– że jest nieodpowiednio ubrany (no tak bo zapewne jest na tyle głupi, że tego nie przemyślał i nie przedyskutował🤦‍♀️

– że ukradł OFE (to już mnie powaliło z nóg 😆)

– że powinno być mu wstyd (chyba za rodaków😉😂)

Wstyd powinno być nam

Mi jest…

Wstyd za to, że:

nie szanujemy naszego rodaka, którego szanuje cały świat

nie doceniamy jak ktoś w naszym imieniu idzie walczyć o wolność

jesteśmy tak prości, że nie dostrzegamy praw rządzących tych światem

nigdy nie pozbędziemy się swojej zaściankowości dalej tak postępując..

 

Powiesz – ale On jest zły, zakwestionujesz jego działania i prezydenturę, oskarżysz o donoszenie…

Cieżko mi oceniać tamte czasy, tak samo jak ciężko mi oceniać wojnę – gdzie cyklon B produkowany był przez Polaków. Czy LW był Bolkiem? Nie wiem – pewnie tylko On wie, a może i nie – organy władzy są sprytne i przebiegłe -mógł nie wiedzieć. A nawet jak robił to świadomie – kto może powiedzieć czyje życia były postanowienie mu na drugiej szali – jakich argumentów użyto… Nawet jak zrobił to z czystą premedytacją – czy jestem wystarczająco obeznana z sytuacją żeby oceniać – nie. Czy siedziałam w głowie LW i znałam motywacje – nie. Może to była cześć drogi do wolności, którą nam dał – nie wiem…

Przestańmy wytykać błędy, a zacznijmy się cieszyć sukcesem naszego rodaka – zmieńmy w końcu tą smutną polską mentalność.

Czego Wam i sobie bardzo życzę🙂

Ania