Nie bój się terapii…


„Straciłaś coś w związku z terapią?

– Nie.

Iluzje?

– Straciłam taką część siebie, która żyła wyobrażonym życiem. Pakowałam się w idiotyczne relacje z imaginacji. Projektowałam życie, związki, zamiast nimi żyć.”

Agnieszka Glińska wywiad dla Focus

Boli mnie, że temat terapii jest u nas tak spostrzegany, że niewiele osób się na nią decyduje. Osobiście od zawsze otwarcie mówię o tym, że przeszłam proces terapeutyczny i sugeruje, że powinien zrobić to każdy – dla siebie. 

Zdecydowałam się na terapie nie dlatego, że miałam problem, nie dlatego, że nie radziłam sobie z życiem, nie dlatego że miałam depresje – wręcz przeciwnie – żyło mi się jak w bajce -ale dlatego, że szukałam prawdy.

Zawsze miałam inne spostrzeganie rzeczywistości – zawsze odkąd pamiętam. Zawsze uważano, że nie mam racji, musiałam się kłócić o swoje zdanie – tłumaczyć i argumentować – zmęczyło mnie to.

Poszłam na terapie chyba po to aby ustabilizować swoje spostrzeganie siebie – bo skoro całe życie wszyscy dookoła próbują Ci wmówić coś odwrotnego co czujesz – to albo zachorujesz albo coś z tym zrobisz.

Ja postanowiłam nie czekać na zaburzenie psychiczne, a wzięłam życie w swoje ręce.

Co dała mi terapia?

Bardzo dużo… bardzo…

Czasami myśle, że nie da rady wytłumaczyć tego słowami, osobie która tego nie doświadczyła. Za to bez słów wie o co chodzi osoba, która ta drogę przeszła. Terapia pokazuje Ci rzeczywistość – zaczynasz ją odkrywać, widzieć świat takim jakim jest, a nie takim jakim chciałbyś aby był…

Terapia pozwoliła mi na nowo żyć – zdjęła klapki z moich oczu – uświadomiła mi, w jakiej iluzji żyje, jak mój mózg pięknie wszystko dopasowuje tworząc akceptowalną dla mnie, ale czy prawdziwą rzeczywistość…

Często jak patrz na ludzi albo ich słucham – widzę teraz w jakim Matrixie żyją – co gorsza, nie mając tej świadomości. Czasami mam ochotę krzyknąć: „Hej, obudź się” ale wiem, że jako odpowiedz dostanę przekonanie, że nie mam racji… 

zawsze to sie dzieje…

Na swój sposób to zabawne, gdy coś komuś próbujesz powiedzieć a on z automatu mówi: „Nie tak nie jest” – a ja wtedy wiem, że jest. Bo gdyby nie było to nie zadziałałby automat – a gruntowne wyjaśnienie, albo chwila zastanowienia… gdy ktoś mnie przekonuje, że jest inaczej niż widzę – wiem, że nie chce dopuścić prawdy do siebie…

Bo terapia wymaga odwagi – dużej odwagi. Bo nagle zderzasz się nie tylko z błędami rodziców czy środowiska ale nagle widzisz swoje wady – a to najtrudniejszy orzech do zgryzienia – nie chcemy wiedzieć, że tez jesteśmy źli czy słabi – a każdy jest…

Mogłabym tutaj wyliczyć wiele historii osób, które znam, które wciąż żyją w wyimaginowanej rzeczywistości – z szacunku do nich – nie będę tego robić bo też nie mówię im tego – niektórzy mają po prostu spać, nie każdemu dane jest się obudzić – to też z czasem przychodzi. Najtrudniej odpuścić w przypadku osób które są dla nas ważne, ale trzeba, nie wolno nikogo budzić na siłe… 

Dlatego po terapii niektórzy odchodzą, nie dlatego że jest ona zła i powoduje zmiany w drugim człowieku, ale dlatego że nagle spostrzeganie Waszego świata jest tak różne, że nie jesteście w stanie już zobaczyć tego samego…

Ale czy to jest złe?

Ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że nie  – każda relacja, którą straciłam po prostu okazał się grą, czymś nieprawdziwym. Zrezygnowałam z niej bo zobaczyłam prawdę, a jako idealistka nie potrafię żyć w oszustwie. 

Pamiętam jak po całym procesie, w którym wycofałam się z dotychczasowego trybu życia i środowiska, po roku niewidzenia zostałam zaproszona na urodziny mojej znajomej – powiedziała mi wtedy – „Ja wiedziałam, że musisz odejść, pozwoliłam Ci na to wierząc, że kiedyś wrócisz…”

Łzy stają mi w oczach do dzisiaj gdy przypominam sobie tą sytuacje – bo zrozumiałam wtedy, że nawet jak 90% odeszło – to zostali Ci prawdziwi, którzy nie mają Ci za złe próby zmiany swojego życia na lepsze (wierzcie mi- byli tacy, którzy mieli z tym duży problem). Zostali prawdziwi przyjaciele, którzy są z Tobą na dobre i na złe, na których możesz zawsze liczyć mimo tego, że nie słyszeliście się ponad rok… Zobaczyłam wtedy coś pięknego, coś prawdziwego, zobaczyłam w swoim otoczeniu osobę, która nie śpi i która świadomie pozwala być sobą…

Takich przyjaciół ceni się najbardziej – a pozwoliła mi to zobaczyć terapia.

Dlatego nie bój się terapii, a jeżeli chcesz zobaczyć prawdę to koniecznie udaj się na nią, chyba że obudzony jesteś od zawsze – bo takie osoby tez istnieją…

Miłego dnia🤗

Ania