Jak przeżyć Święta i nie przytyć?


Jak każdy szanujący się specjalista od zywienia – święta i mnie zmobilizowały do napisania tekstu o tym jak sobie z nimi radzić😉

Tekst jest raczej formą „koleżeńskiej” opowieści w stylu „jak ja to robię” – niż merytorycznym  opartą na wiedzy naukowej zbiorem rad😉

Po pierwsze zacznijmy od tego, że żeby przytyć w święta – musisz się naprawdę postarać. 

Żeby przytyj 1kg musisz spożyć dodatkowych 7000kcal – dla przykładu pierog (ze strony www.ilewazy.pl) – kaloryczność ok 70 kcal – czyli chcąc przytyć 1 kg musielibyśmy zjeść dodatkowo (do tego co jemy na codzień) – 100 pierogów w ciągu dnia.

Wbrew pozorom to nie jest łatwe, chyba że nastawimy się na przytycie.

Kiedyś miałam bzika na punkcie swojej wagi – panicznie bałam się przytycia. Dlatego jak gdziekolwiek wyjeżdżałam i nie trzymałam się swojej diety – potrafiłam przytyć 3kg w 4 dni – z punktu widzenia fizyki – niemożliwe, ale witaj w świecie naszej podświadomości – ona była nastawiona i przekonana, że przytyje i to się działo – bo wierz mi – ciężko byłoby mi zjeść dodatkowych 21 000 kcal w 4 dni.

Zatem zacznijmy od tego, że podejdź do świat na spokojnie i nie obawiaj się tycia. Ewentualna opuchlizna może być spowodowana zatrzymaniem wody (więcej jedzenia, mniej ruchu, zamknięte pomieszczenia z ciepłym powietrzem etc.), a my ją często odbieramy jako „przytycie” po jednym dniu. Przechodziłam przez to – jadłam coś i po pół godziny chwytając się za boczki, czułam że są już większe – NIE to nieprawda – to psychika – tak działa nasz mózg (o tym innym razem).

Ale jak osoba, która jest w procesie odchudzania, albo panicznie boi się przytycia – może się wesprzeć w tym pełnym pokus czasie?

Pamiętaj – najbardziej kaloryczne i niekorzystne będą dania słodkie – ciasta, ciasteczka, torty – chyba, że robisz je w wersji fit zastępując wysokokaloryczne składniki mniej kalorycznymi. Jednak ja osobiście nie polecam takiego podejścia – w rzeczywistości kalorii oszczędzamy niewiele, a mamy pretekst żeby zjeść więcej bo to „fit”. Lepiej zjeść jeden mały kawałek „normalnego” ciasta niż 3 ciasta „fit” – ale to moje zdanie😉

Zatem słodyczy unikamy – to na tyle😜

Zacznijmy od wigilii – tradycja mówi, żeby tego dnia pościć i to zalecam wszystkim swoim podopiecznym (tradycja często jest mądrzejsza od nas😂). Jeżeli masz dobrze „rozkręcony” metabolizm to jednodniowa głodówka nie zaszkodzi mu. Zatem tego dnia warto unikać lub ograniczać swoje posiłki – po to by przygotować ciało i umysł na święta (zgodnie z trafycją😉)

Ale…!!!

Pamiętaj, że głodząc się cały dzień – możesz mieć wilczy głód wieczorową porą – podejdź świadomie i nie „rzucaj” się na jedzenie – metoda 20 przeżuć każdego kęsa może być w tym pomocna – jedz wolno i świadomie, celebruj każdy kęs i ciesz się nim. I pamiętaj, że informacja o najedzenia lub przejedzeniu dochodzi do naszego mózgu po ok. 15 minutach – im dłużej będziesz przeżuwać – tym mniej zjesz zanim przyjdzie informacja o sytości.

Możesz też załagodzić głód wypijając szklankę wody przed kolacją – zmniejszy się wolna powierzchnia w żołądku wiec jest szansa, że mniej spożyjesz. 

Wigilia zakłada w miarę zdrowe potrawy – starajmy się możliwie unikać smażonego – jeżeli możemy zastąpimy gotowaniem lub pieczeniem. Jeżeli już musimy smażyć – użyjmy dobrej jakości tłuszczu i odsączamy jego nadmiar papierowymi chusteczkami.

Pierwszy i drugi dzień świat to głównie mięsa – w zasadzie tradycja mówi, że nie powinni się robić nic – zatem nie gotujemy ziemniaków/kasz/ryżu – tak jak zawsze apeluje o węglowodany w diecie – to w tym przypadku popieram tradycje – przy zwiększonym spożyciu posiłków dobrze jeżeli bazują one na białku i tłuszczu. Pamiętaj o warzywnych dodatkach – ogórki kiszone, kapusta kiszona, buraczki ćwikłowe, papryki w zalewie – to gotowe produkty, które możesz wykorzystać w tych dniach, a które będą miały korzystny wpływ (chociazby taki, że kalorycznych rzeczy zjemy mniej), a i też zdrowotny.

Ważne jest żeby pamiętać w tych dniach nie tylko o warzywach, ale również o owocach – grapefruit to przykład takiego, który „utrudnia” wiązanie się tkanki tłuszczowej. Osobiście zawsze polecam owoce z dużą ilością witaminy C (cytrusy, kiwi), a sugeruje unikać tych z dużą ilością węglowodanów (banany, winogrona) – w ten sposób dobierając owoce mam wrażenie że wpływają korzystnie na utrudnione w tych dniach trawienie – ale to też „moja teoria” sprawdzona na samej. 

Alkohol – to ważny temat, a często traktowany jak tabu. Nie oszukujmy się – alkohol jest spożywany w większości polskich rodzin. Osobiście polecam czerwone wino wytrawne i taki alkohol sama najczęściej spożywam. Wspomaga trawienie i w moim odczuciu bilans wy godzi najlepiej. W przypadku mocniejszych alkoholu – często nas gubi ilość słodkich napoi do nich spożywanych – poza kalorycznością alkoholu (1g=7kcal) dochodzi kaloryczność słodkiego soku – a jak wspominałam – w tym czasie cukry proste najlepiej ograniczyć.

Co do aktywności – to warto odejść od stołu na godzinkę i zrobić sobie spacer po okolicy. Ale pamiętaj – nie zaraz po najedzenia – to nie jest korzystne dla naszego organizmu. Zjedz, odpocznij chwile (min 1h)i rusz na spacer

Tyjemy w dłuższym czasie – nie w okresie samych świat – takie są wyniki badań. Okres świąteczny rozpoczynamy długo przed samymi świetami i kończy się w zasadzie dopiero po nowym roku – tak podchodząc do świat – faktycznie w 2 tygodnie można przytyć😉

Wg wielu badaczy to nie dieta, nie aktywność, nie farmakoterapia – leczą najlepiej – ale zdrowe stosunku międzyludzkie i poczucie, że jest się w środowisku ludzi, którzy nas akceptują – wpływają najbardziej korzystnie na nasze zdrowie – i tym przekonaniem użyczeniem Wam aby te święta poświecić nie na myśleniu u diecie o temu czy przytyje, ale na skorzystanie z okazji bycia z najbliższymi – bo te momenty są najcenniejsze, nawet jeżeli wymagają zjedzenia dodatkowego kawałka tortu😉