Historia powstania koncepcji…


Jak powstał Mentoring dietetyczny w Feel Fit?

Zazwyczaj podczas pierwszego spotkania w Feel Fit opowiadam jak działa Mentoring dietetyczny. Przyszedł czas żeby opisać historie jego powstania.

Potrzeba stworzenia programu Mentoringu dietetycznego powstała podczas pracy z pacjentami – dostrzegałem nieskuteczność tradycyjnych diet, to skłoniło mnie do poszukiwania rozwiązania idealnego.

Ale zacznijmy od początku – jak powstał Feel Fit.

Jedzenie było moją pasją od zawsze, albo inaczej – zawsze przykładałam wielką wagę do tego co jem, pasją stało się z czasem. 

Moja przygoda z odżywianiem trwa od 14 roku życia, kiedy to siostra widząc jak nie dopinam się w jeansy, nastraszyła mnie otyłością jaką ma większa część naszej rodziny. Powiedziałam sobie wtedy „NIE, nie będę gruba” – głównie chyba przestraszona tym, że wszyscy otyli członkowie rodziny byli albo chorzy albo bardzo wcześnie umierali. Wtedy to zaczęła się moja historia z szeroko pojętą dietetyką. 

Początki były dosyć niefortunne, bo z przerażenia popadłam w obsesje i doprowadziłam się do anoreksji. Zapewne miała ona również inne podłoże psychologiczne, ale nie zmienia to faktu, że przez długą część swojego życia obsesyjnie kontrolowałam wszystko co jem. Na tamten czas nie było produktu, którego ilości kalorii bym Ci nie podała. Brałam kęsa, a w mojej głowie od razu pojawiał się kalkulator – „132kcal plus zjedzone wcześniej jabłko, to będzie 210kcal etc…

Nie powiem żeby to był przyjemny czas w moim życiu i daleka wtedy byłam od czerpania przyjemności z jedzenia 😉 Na swoje szczęście zaczęłam studiować na AWFiS i aktywność fizyczna pozwoliła mi na mniejszy rygor dietetyczny. Niestety przyrost mięśni spowodował powiększenie objętości i frustracja związana z „za grubymi nogami” wróciła, co się z tym wiąże obsesja również. Długo była ze mną, zaprzyjaźniliśmy się, czułam że stoi na straży mojej dobrej wagi.

Moje zainteresowanie żywieniem wpływało na moje środowisko i w końcu ktoś, chyba juz zmęczony moim ciągłym mówieniem o tym co jest dobre, a co złe, rzucił pomysł żebym poszła na dietetykę i wtedy edukowała swoich pacjentów. Pomyślałam – czemu nie usystematyzować wiedzy zbieranej od 14 roku życia? Po zebraniu gruntownego wywiadu na co, na jakiej uczelni kładą główny nacisk – wybrałam tą, gdzie skupiono się na żywieniu. Na tamten czas byłam już absolwentką i pracownikiem korporacji farmaceutycznej – zatem uznałam, że nie fizjologia człowieka jest tym co powinnam rozwijać bo tą wiedzę praktykowałem na co dzień.

Studia okazały się strzałem w dziesiątkę, nie dlatego, że otworzyły mi nowe możliwości, ale przede wszystkim dlatego, że zaczęłam świadomie podchodzić do jedzenia. Usystematyzowałam sobie wiedzę, którą miałam, nauczyłam się zarządzać świadomie masą ciała. Gdy zrozumiałam prostotę zarządzania swoją wagą – odpuściły wszystkie moje obsesje. Nagle okazało się, że mogę jeść wszystko, w większych ilościach a mój organizm świetnie organizuje sobie prace, nie magazynujących niechcianych kilogramów. Poczułam misje, aby przekazać tą wiedzę innym.

Jednak schematy robią swoje – nauczona na studiach, że najlepszą drogą jest usystematyzowana dieta i dobrze skomponowane posiłki – weszłam na drogę wszystkich dietetyków – otworzyłam gabinet i przyjmowałam pacjentów układając im tradycyjne diety. Nie powiem – lubiłam to, z pewnymi pacjentami przekraczałam granice profesjonalnych rozmów i schodziliśmy na tematy życia.  Najbardziej pamiętam spotkania z jedna pierwszych podopiecznych – kobietą, która miała taką wiedzę żywieniową (ukończone szkoły w tym kierunku), że mogłaby mnie uczyć – a jednał przychodziła, przygotowałam jej dietę – której chyba tak naprawdę nawet nigdy nie wprowadziła. Zrozumiałam wtedy, że praca dietetyka to coś więcej niż układanie diety. 

Los zazwyczaj pisze nam swoje, dużo ciekawsze scenariusze. Dosyć szybko po otwarciu gabinetu przyszła do mnie nowa koncepcja życia. Pojawiła się podczas pobytu w Tajlandii, gdzie spotkałam ludzi pracujących zdalnie. Wyobraziłam sobie, jak cudownie byłoby wstać rano i z kubkiem kawy (co ciekawe na codzień nie pijam kawy;-)) usiąść przy komputerze i spotykać się za jego pośrednictwem z osobami z innego krańca świata i edukować ich pod kątem żywienia. Moja wyobraźnia zaczęła pracować…

Na czym skupimy uwagę to dostajemy – można by pomyśleć, a czasami się zastanawiam czy przypadkiem nie podążamy ścieżkami dawno nam przypisanymi i tylko realizujemy jej założenia – nie wiem…

Tak się zdarzyło, że skupiając swoją uwagę na pracy zdalnej – na mojej drodze życia stanęła miłość, która okazała się „pomocna” w realizacji tego – chociaż może to nienajlepszej brzmi.😉Mając za wybranka serca programistę i piękną koncepcje życia – postanowiłam zrealizować plany.

Były to dosyć radykalne zmiany bo po 15 latach życia w Trójmieście, a 33 nad morzem, przeprowadziłam się do Wrocławia przenosząc swój gabinet do sieci. Jednak wciąż miałam wrażenie, że to nie do końca spełnienie moich marzeń, że mimo wielkiej miłości do żywienia, układanie diet nie jest tym co daje mi satysfakcję. Widziałam też, że nie o to chodzi osobom z którymi pracuje. Oni potrzebują wiedzy, chcą zacząć zdrowo żyć, ale natłok obowiązków, codzienne armagedonu, niespodziewane sytuacje – to wszystko powoduje, że ciągle im nie wychodzi. A, że jestem osoba, która lubi osiągać cele, a przy tym jestem w miarę empatyczne 😉 – męczyło mnie słuchanie tłumaczeń i rozumienie ich – bo to nie przybliżało nas do celu. Przestałam odczuwać przyjemność z tego co robię. Nie dałam za wygraną – szukałam rozwiązania, które może pomóc tym wszystkim osobom, a mi pozwolić realizować pasje swojego życia. 

Nawet nie wiem kiedy i jak w mojej głowie powstała wizja 7 kroków (lubię tą cyfrę z powodów osobistych 😉) – czyli przekazanie tego wszystkiego co jest niezbędne do samodzielnego komponowania zbilansowanej diety podczas 7 spotkań. Intuicyjnie uznałam – trochę zapewne na bazie swoich doświadczeń – że długo sama biłam się z problemami metabolicznymi dopóty, dopóki nie zaczęłam pić wody. Zatem uznawałam, że to powinien być początek. Następnie przyszła mi myśl, że trudno jest ocenić czy je się odpowiednio dużo czy mało, jeżeli nie wie się ile powinno się jeść – kolejne spotkanie poświęcone powinno być tematowi zapotrzebowania kalorycznego. Gdy już wiemy ile – musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – jak i co? Na te pytania dały odpowiedź kolejne spotkania podczas których omawiane powinny być tematy: odpowiedniego stosunku makroskładników, źródła dobrych węglowodanów, białek i tłuszczy, sposobów obrabiania żywności, indeksu glikemiczny, niebezpiecznych dodatków, propozycje przykładowych posiłków – to niezbędnik osoby świadomej żywieniowe – a świadomość jest kluczowa. Pojawiła się cała koncepcja, którą przełożyłam na rzeczywistość. Tak powstał Mnetoring dietetyczny, czyli 7 spotkań z dietetykiem podczas których uczymy się świadomości żywieniowej. 

Zaczęłam na nowo kochać to co robię.

A wiecie dlaczego – nie dlatego, że mogę się pochwalić gronem osób, które utraciły dziesiątki kilogramów – nie – to nie dzieje się zawsze. Są osoby, które chudną 20kg, inne 3kg – nie to jest najważniejsze – wszyscy to przyznają. Każdy uczestnik programu Mentoringu dietetycznego prędzej czy później mówi – nie ważne są te kilogramy – ważne jak dobrze zaczyna się czuć. Do tek pory każdy deklarował, że nigdy nie wróci do starych nawyków – przede wszystkim dlatego, że zdecydowanie lepiej się czuje. 

To mój cel – uświadomienie, jak zmianą nawyków żywieniowych możesz wpłynąć na jakoś Swojego życia. 

Tak oto powstał Mentoring dietetyczny🙂

Jeżeli tu jesteś – dzięki za tak długą uwagę😉