Co możesz, a co musisz…


Obserwuje ludzi pod kątem żywienia od jakiegoś czasu. Przechodzimy jako społeczeństwo przez różne fazy i to odbija się na naszej diecie. Jedno zauważyłam ostatnio – coraz mniej osób wybiera tradycyjną drogę odchudzania jaką są diety. Obserwuje różne portale dietetyczne, sama taki prowadzę i widzę jak dużo propozycji darmowych diet ma zerowe zainteresowanie. Szczerze – zupełnie mnie to nie dziwi i jednocześnie bardzo cieszy. Takie postępowanie ma krótkie nogi, dlaczego? Już wyjaśniam moją teorie🙂

Osobiście podziwiam ludzi, którzy są w stanie być na diecie – sama byłam kilka razy i wiem jakie to wyzwanie. Dokładając do tego całą codzienność życia jaką jest praca, obowiązki domowe, dzieci i cała masa codziennych drobnostek – trzeba być katem żeby dobrowolnie, bez żadnych powodów dręczyć się dietą. Tylko czekamy aż się skończy żeby zrekompensować sobie trud czymś pysznie kalorycznym. Bardzo dobrze to rozumiem – coś nam się od życia należy, już tak niewiele mamy przyjemności, że ten kawałek pizzy popity winem przy wieczornym filmie to nasz relaks mózgu i ciała – rozumiem to podejście. To, że rozumiem, nie znaczy że w pełni popieram😉

Więc o co chodzi?

O świadomość! Jak pożywienie wpływa na nas, nasze ciało, naszą psychikę. O uświadomienie sobie, że to nasze paliwo do życia i nie chodzi tu o bycie na diecie, ale o szacunek do samego siebie, wyrażony w spożywanym jedzeniu. Boli mnie (prawie dosłownie🙂) jak widzę młode osoby, których jedynym pożywieniem w ciągu dnia jest zestaw w McDonaldzie. Do tego w weekend brak snu spowodowany dobrą zabawą i dziwią się, że w poniedziałek nie mają energii do pracy. Skąd, pytam skąd mają ją mieć? Z energii słonecznej – można próbować, może coś pomoże.😉 Nie zmienia to faktu, że nie dbamy o swoją higienę żywienia i odpoczynku – a to wpływa kluczowo na naszą kondycję. Kiedy oddzielimy jedzenie dla przyjemności, od odżywiania?

Jak ja to robię?

Uwielbiam to co niezdrowe, jest po prostu pyszne – producenci o to zadbali😉 i pozwalam sobie na to, od czasu do czasu – jak mam ochotę, czasami częściej, czasami rzadziej – w sumie nie zastanawiam się nad tym. Jedyne o co dbam to jest to, aby każdego dnia mój organizm regularnie był odżywiony pełnowartościowym posiłkiem – u mnie śniadanie i obiad MUSZĄ być „zdrowe”. Dzięki temu wieczorem nie mam ochoty na podjadanie bo mój organizm nie ma deficytów. W międzyczasie jak nie mam możliwości zjedzenia posiłku – zawsze mam pod ręką orzeszki i suszone owoce. Czasami się nie udaje, wtedy staram się wybrać możliwie najzdrowszą i najmądrzejszą opcje – nawet na stacjach benzynowych mamy do wyboru świeże soki, bigos czy jajecznicę – to już lepsze od hotdoga czy zapiekanki.
Jak nie zadbam o dobrej jakości posiłki w ciągu dnia – wieczorem mam ciągłą potrzebę spożywania pustych kalorii – organizm chce nadrobić straty energetyczne z dnia – rozumie go i staram się do tego nie dopuszczać.

Możesz czasami zgrzeszyć czymś niezdrowym, ale musisz uświadomić sobie wpływ pożywienia na ciało.

Zadbaj o swój organizm – jest nośnikiem Ciebie!
Życie to sztuka wyboru – zadbaj o siebie i jedz z głową 😉
Ania